O Memoriale z perspektywy Crazy Racing Team

IX_MD_ML-51Andrzej Bursa dość mocno krytycznie odniósł się swojego czasu do małych miasteczek. Myślę, że zmieniłby zdanie, gdyby choć raz zawitał do Marek, bo tutaj dzieją się ciekawe rzeczy. Bez wątpienia Memoriał Bercika jest stałym punktem na mapie wydarzeń dla lokalnej społeczności. To nie jest zwykła impreza sportowa jakich wiele  na Mazowszu. To impreza, która ma na celu uczczenie pamięci Huberta Manteuffla, a także spełnienia jego marzenia o tym, by w miejscu w którym mieszkał, odbywały się wyścigi MTB. Dzięki zaangażowaniu Pani Grażyny, mamy Huberta, oraz całej rzeszy organizatorów i wolontariuszy możemy rokrocznie przyjeżdżać do Marek i eksplorować tutejsze lasy na profesjonalnie przygotowanej trasie.

Chylę czoła przed organizatorami, ponieważ zawsze wyciskają z mareckich lasów to co najlepsze. Nie wiem, jak oni to robią, ale każdego roku dorzucają jakiś terenowy smaczek do, i tak już mocno, wymagającej trasy. Nie ma w tym cienia przesady. Trasa, to tradycyjnie już pętla długości ok. 17-18 km, którą startujący pokonują w zależności od dystansu raz (STANDARD) lub trzy razy (SPORT). Niemniej, jeśli ktoś myśli, że odrzuci kapcie i pilota od letewizora, wstanie i przejedzie pętelkę, to się grubo myli.  Trasa jest trudna technicznie od początku do końca, bardzo dynamiczna i niedająca chwili wytchnienia. Pokonując ją trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, bo nieuwaga niezwłocznie prowadzi do nielubianej przez kolarzy gleby lub nieplanowanej penetracji krzaków przy pełnej prędkości. Widziałem jedno i drugie, i nie polecam. Polecam natomiast meandrujące leśne ścieżki najeżone korzeniami, zabierające dech podjazdy na piaszczyste wydmy i podnoszące poziom adrenaliny zjazdy. Pachnący igliwiem las i nawet błoto polecam, bo to taki swojego rodzaju lokalny koloryt. Wszystko to plus wspaniała okołowyścigowa atmosfera czeka na chętnych, którzy mają ochotę aktywnie spędzić czas.

Wiedząc to wszystko Crazy Racing Team nie mógł nie stawić się na IX Memoriale Huberta „Bercika” Manteuffla, który w tym roku odbył się 26. lipca. Nasz team reprezentowało siedem osób, zarówno panie, jaki i panowie. A w doborowym towarzystwie nie sposób się nudzić. Startowaliśmy więc na obu dystansach i oprócz świetnej zabawy, która jest nagrodą sama w sobie, nasza koleżanka Marta Mikołajczyk w pięknym stylu wjechała na podium zdobywając drugie miejsce w swojej kategorii. Oczywiście wyścig nie kończy się na mecie. Po wyścigu przemieszczamy się do równie profesjonalnie przygotowanej strefy bufetowej, by zregenerować uszczuplone zapasy energii i wymienić się na gorąco wrażeniami z dopiero co przejechanej trasy. Bezcenne. Kto nie był, niech żałuje, zaczyna trenować i przyjeżdża w przyszłym roku.

Paweł Gnaciuk

www.crazyracingteam.pl